Najlepsze Domy
4 Design Days: przyjdź na warsztaty, które poprowadzi Artur Indyka

4 Design Days: przyjdź na warsztaty, które poprowadzi Artur Indyka

Stracił głowę i serce dla flamingów. Pokochał też odważne, mocne kolory i dynamiczne wzory. Nie wierzycie? Ale taki właśnie jest projektant Artur Indyka. W trakcie Dni Otwartych 4 Design Days zapraszamy do udziału w jego kolorystycznych warsztatach!

Nowoczesny, klasyczny, a może retro czy skandynawski? Jaki styl we wnętrzach Pan lubi?

Trudno powiedzieć, że preferuję konkretny styl. Ja bym to raczej określił trochę inaczej. Szalenie lubię teatralność we wnętrzach. Co to oznacza? To wnętrze, w którym możemy „zasmakować” nie tylko dobrze, funkcjonalnie zaprojektowanej przestrzeni, ale również serii barw, kolorów, deseni. To wnętrze, w którym jest życie, w którym coś się dzieje. I wreszcie – to wnętrze, w którym odnajdziemy wiele elementów związanych z charakterem samych właścicieli – z ich namiętnościami, podróżami, z tym, jak spędzają wolny czas. Nie zawsze musi to być klasycyzm, nie zawsze musi to być modernizm, nie zawsze to musi być Skandynawia.

W Pana mieszkaniu „zadomowiły się” flamingi. Dumnie prezentują się na ścianie w salonie. Dlaczego akurat flamingi, a nie chociażby papugi?

Najkrócej mówiąc – całkowicie straciłem serce dla flamingów. Na serio. I wcale nie przesadzę mówiąc, że mną kompletnie zawładnęły. Wszystko zaczęło się do zakupu tapety do salonu i tak już poszło dalej. Flamingi na ścianie w salonie prezentują się lekko, bardzo pozytywnie i doskonale pasują do różowych ścian. Całość w takim zestawie kolorystycznym jest idealna. Tak sobie jeszcze myślę, że wybór flamingów może być trochę powiązany z moim nazwiskiem, bo przyznam, że tapety z indykami jeszcze nie widziałem. A dlaczego nie papugi? Bo wolę flamingi.

Róż, czerwień, flamingi, musztardowa lampa…i to wszystko na otwartej przestrzeni salonu i jadalni. Skąd taki miszmasz? To zamysł czy przypadek? Nie denerwuje to Pana?

Nie ma tu przypadków. Musztardowy abażur na tle różu, z szarością fotela i flamingami, które są na ścianie to doskonale prezentujący się kolorystycznie zestaw. Nie męczy ani mnie, ani mojej rodziny. Z prostej przyczyny – my od zawsze otaczaliśmy się w swoim życiu kolorami. Moja żona Anka jest plastykiem, magistrem sztuki, ja jestem projektantem wnętrz, nasz starszy syn urodził się z kredką w ręku, a młodszy już przejawia artystyczny talent. Kolor był i zawsze z nami będzie. Nie potrafimy żyć w białych ścianach i szarościach, więc na pewno nie męczą nas różowe ściany czy flamingi. Kolory dają nam energię do życia i sprawiają, że częściej się uśmiechamy.

Niełatwo łączyć różne wzory i kolory we wnętrzach. Powiedziałabym nawet – to ogromnie trudne zadanie wymagające dużego wyczucia. Panu się to perfekcyjnie udaje. Poproszę więc o kilka wskazówek.

Trzymajmy się kilku prostych zasad i wcale nie będzie to takie trudne, jak się wydaje. Po pierwsze – starajmy się we wnętrzu zawsze zachować temperaturę barw. Łączmy więc kolory zimne tylko z zimnymi, a ciepłe tylko z ciepłymi. Po co? Dzięki temu będziemy mogli zestawić we wnętrzu praktycznie wszystkie barwy. Zimny to oczywiście zielony, niebieski, do tego wszelkie ich odcienie. Do ciepłych barw zaliczamy z kolei różnego rodzaju żółcienie, czerwienie, rdzawości, delikatne brązy. Jeśli chodzi o wzory to na pewno nie łączyłbym kwiatów z kratką ani też kwiatów z zygzakami. Zawsze warto wybierać do wnętrza jeden główny, dominujący deseń. Każdy inny, który do niego dodamy powinien być tylko uzupełnieniem. Kierując się tą zasadą bez problemu uda nam się pięknie połączyć dwa lub trzy desenie ze sobą. Nie bójmy się takich zestawień. Eksperymentujmy, próbujmy, łączmy.

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij i dodaj pierwszy!